„Nie stresuj się”! Czy to w ogóle ma sens?!

Wbrew wszelkim opiniom stres jest bardzo potrzebny każdemu z Nas. Mobilizuje organizm w  tzw. sytuacjach „walki lub ucieczki”, powodując większą aktywność naszego układu krwionośnego, oddechowego, naszych zmysłów itd. Dzieje się tak głównie za sprawą różnego rodzaju hormonów. A wszystko po to, aby jak najlepiej poradzić sobie w kryzysowych momentach.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby taka sytuacja występowała od czasu do czasu. Po takiej „hormonalnej fali” organizm szybko wróciłby do prawidłowego funkcjonowania. Gorzej, jeśli ten stan „walki i ucieczki” przedłuża się..

Czasy w których żyjemy – ciągła gonitwa, presja społeczna, duża ilość pracy – powodują, że wielu z Nas przebywa w stanie permanentnego stresu. To przedłużające się „pobudzenie” sieje wtedy spustoszenie w naszym ciele. Doprowadza do upośledzenia pracy praktycznie każdego układu, powodując np. nadciśnienie, gorszą odporność, pogorszenie snu, rozdrażnienie. Przyczynia się do powstania wielu chorób, urazów, napięć, ogranicza gojenia się kontuzji. Można by wymieniać bardzo długo..

No dobrze, ale co w takim razie robić? Przecież nie da się całkowicie przestać stresować.

Kilka rad:

  • Zwiększenie ilości czasu spędzanego na odpoczynku i hobby
  • Zwiększanie świadomości na temat własnego ciała
  • Regularne ćwiczenia fizyczne, rozciąganie
  • Medytacja, ćwiczenia oddechowe
  • Wsparcie i kontakty społeczne
  • Odpowiednia dieta i suplementacja oraz dbanie o dobry sen (Nieregularny sen oraz zła dieta, to także są stresory dla naszego ciała)
  • Zmniejszenie czasu spędzanego przy telefonie/komputerze
  • Zmniejszenie czasu trwania sytuacji stresowych

 

To oczywiście tylko kilka propozycji. I tak… Wiem… łatwo się mówi. Jednak nawet zastosowanie jednej z tych rzeczy, o których dziś piszę, zrobi dużą różnice. Od czegoś w końcu trzeba zacząć!